70. Konkurs Piosenki Eurowizji - mój komentarz

Po raz pierwszy Konkurs Piosenki Eurowizji oglądałem w 2014 roku, kiedy powróciła Polska, a wygrała po raz pierwszy Austria. Od tego momentu praktycznie co roku tak robiłem, choć, zwłaszcza w późniejszych latach, ciekawiły mnie nie tyle same piosenki (choć wśród nich były perełki), co momenty podawana wyników głosowania i wszelkie statystyki z tym związane.

Od 2 lat jestem zbulwersowany podstawą pewnego państwa, które gra, delikatnie mówiąc, nieczysto. Z tego powodu z udziału w jubileuszowej edycji Konkursu zrezygnowały Islandia, Irlandia, Holandia, Słowenia i Hiszpania. Powróciło jednak kilka państw (Bułgaria, Mołdawia, Rumunia).

Długo się zastanawiałem nad bojkotem tegorocznej edycji, która odbyła się w Wiedniu po zwycięstwie JJ reprezentującego Austrię w 2025 roku, ale ostatecznie zwyciężyła ciekawość dotycząca piosenek i wieloletnie przywiązanie do Eurowizji.

W obu półfinałach udział wzięło po 15 państw. W pierwszym z nich głosowali oprócz uczestników także Niemcy i Włochy, a w drugim - Austria (gospodarz), Francja i Wielka Brytania. Te kraje również zaprezentowały się w półfinałach, ale z automatu znalazły się w finale widowiska. 

Z pierwszego półfinału, który odbył się we wtorek 12 maja, obejrzałem kilka występów (w tym Polskę) oraz odczytanie krajów zakwalifikowanych do Wielkiego Finału. Aż do ostatniej chwili nie było pewne, czy nasz kraj znajdzie się w finale, ale na szczęście dla Polaków, a przede wszystkim Alicji Szemplińskiej, w końcu Europa usłyszała "Poland". Takiego szczęścia nie mieli Czarnogóra, Estonia, Gruzja, Portugalia i San Marino. Drugiego półfinału nie oglądałem poza odczytywaniem finalistów, natomiast wczoraj widziałem wszystkie występy i, oczywiście, podawanie wyników. 

Najwięcej punktów w pierwszym półfinale otrzymało, nad czym mocno ubolewam, państwo na "I" z wynikiem 269 punktów. Tuż za nim Polska z 247 punktami i faworyt - Finlandia z 227 punktami. W głosowaniu publiczności zwyciężyło państwo, które nawet nie leży w Europie otrzymując 163 punkty, z kolei w głosowaniu jury, co mnie ogromnie zaskoczyło... POLSKA z 137 punktami. Kraje, które odpadły już wymieniłem powyżej, dodam, że w głosowaniu widzów w pierwszej dziesiątce z państw, które odpadły znalazły się Estonia i Czarnogóra w miejsce Belgii i Szwecji, z kolei w top 10 głosowania jury znalazły się wszystkie państwa awansujące do finału. Polska w głosowaniu jury, jak wspomniałem, wygrała, otrzymując maksymalną liczbę punktów od Belgii, Grecji, państwa na "I" i Litwy. natomiast u widzów była czwarta (110 pkt), otrzymując największe poparcie od Niemiec, Litwy i Mołdawii (po 10 pkt).

Drugi półfinał padł łupem Bułgarii z 278 punktami, a za nią Rumunia (234 pkt) i Australia (222 pkt). Odpadły na tym etapie dwa kaukaskie kraje - Armenia i Azerbejdżan, a także Luksemburg, Łotwa i Szwajcaria. Co ciekawe, zarówno w głosowaniu publiczności jak i jury ostatnie wymienione państwo było w pierwszej dziesiątce półfinału, ale łączna suma punktów okazała się niewystarczająca do awansu. Pozostałe odpadające z półfinału kraje nie otrzymały takiego wsparcia w żadnej grupie głosujących. Warto dodać, że widzowie bardziej wspierali Albanię, a jury - Czechy. W głosowaniu publiczności zwyciężyła Bułgaria z 184 punktami, a u jury - Australia (137 pkt). 

W Wielkim Finale z 16 maja zaprezentowali się kolejno: Dania, Niemcy, państwo na "I", Belgia, Albania, Grecja, Ukraina, Australia, Serbia, Malta, Czechy, Bułgaria, Chorwacja, Wielka Brytania, Francja, Mołdawia, Finlandia, Polska, Litwa, Szwecja, Cypr, Włochy, Norwegia, Rumunia i Austria.

Tuż po północy już 17 maja rozpoczęło się podawanie wyników głosowania, najpierw od jury, w formie łączenia się z korespondentami z poszczególnych państw, a następnie głosowania widzów, rozpoczynając od państwa z najmniejszym poparciem od jurorów, stopniowo "wspinając" się w górę tabeli. Wyniki głosowania polskich jurorów podawała po raz drugi z rzędu Ola Budka, którą bardzo cenię. To co odczytała, wywołało ogromne oburzenie u Polaków i nie tylko. Dwanaście punktów otrzymało państwo, którego pełnej nazwy lepiej nie wymieniać... Natomiast od publiczności, zapewne nie ze względu na piosenkę, ale z powodu wojny na Wschodzie - największe poparcie zdobyła piosenka ukraińska.

Tegoroczny konkurs zwyciężyła Dara reprezentująca Bułgarię, która otrzymała najwięcej punktów i u jury i u widzów - 516. Drugie miejsce przypadło Noam Bettan pod flagą państwa z gwiazdą - 343 punkty, a najniższy stopień podium należy do Alexandry Capitanescu, którą wystawiła Rumunia z 296 punktami. W głosowaniu publiczności za Bułgarią (322 pkt) znaleźli się Rumunia (232 pkt) i państwo na sześć liter zaczynające się od samogłoski (220 pkt), a u jury za zwycięzcą z 204 punktami - Australia i Dania (po 165 pkt). Ostatnie miejsca przypadły państwom z automatu uczestniczącym w finale - Niemcom (12 pkt), Austrii (6 pkt) i Wielkiej Brytanii (zaledwie 1 pkt). 

Dla Polski i reprezentującej jej Alicji ta edycja zapisze się jako udana - od jurorów nasz kraj uzyskał chyba największe poparcie od 1994 roku. Po raz pierwszy od 2003 roku (wtedy miałem zaledwie trzy lata) Europa (i nie tylko) usłyszała "12 points go to... Poland!" - i to aż cztery razy: w momencie podawania wyników głosowania jurorskiego od Niemiec, Belgii, Mołdawii i Austrii. W wielu innych państwach również miała spore poparcie, co zaowocowało łącznie 133 punktami od "profesjonalnego" jury i siódmą pozycją w tym głosowaniu. Niestety wśród telewidzów piosenka Alicji Szempińskiej - "Pray" nie zyskała takiego uznania i otrzymała tylko 19 punktów, co dało w tym rankingu 16 miejsce. Po zsumowaniu punktacji jurorskiej i publiczności wyszło, że nasz kraj znalazł się na 12 pozycji, najwyższej od 2022 roku, kiedy to samo miejsce zajął Krystian Ochman. Podczas gdy od wielu lat Polska otrzymywała symboliczne poparcie w głosowaniu "żyri" i duże od widzów, zwłaszcza Polonii, tak w tym roku, co mnie pomimo typu utworu, który się podoba bardziej "ekspertom", bardzo zaskoczyło, po raz pierwszy w historii mojego oglądania Eurowizji naszemu krajowi bardziej sprzyjali jurorzy. Nie jest jednak tak, że telewidzowie nie lubią utworu Alicji - w większości krajów znalazła się w drugiej, niepunktowanej, dziesiątce głosowania. Po prostu bardziej podobały się ludziom inne piosenki, choć są przypadki, gdzie na wysoką pozycję wpływ miał fakt reprezentowania danego państwa. 

Nie do końca sprawdziły się przewidywania bukmacherskie. Typowano, że zdecydowanym zwycięzcą zostanie Finlandia, która miała w ostatnim momencie 43% szans na zwycięstwo, a dalej Australia z 21% i Bułgaria z 10%. Przewidywano, że Polska znajdzie się w okolicach 20 miejsca w finale (co ciekawe, przed próbami na początku maja zakładano nawet eliminację już na etapie półfinału), a na ostatnim miejscu będą Belgia lub Wielka Brytania. 

Poziom muzyczny tegorocznego festiwalu moim zdaniem był niski, o wiele niższy niż wcześniej. W finale na plus oceniam zaledwie kilka piosenek - z Polski (świetna wokalnie piosenka w stylu r'n'b, niezbyt popularnym zarówno w Polsce, jak i w innych europejskich państwach - może dlatego też tak mało SMS-ów wysłano na piosenkę z numerem 18 w finale, jeszcze do tego bardzo dobry występ na żywo pod wszelkimi względami), Australii (może i kompozycja nie jest świetna, ale za to porywał wokal Delty), Rumunii (przebojowy rockowy kawałek z drapieżnym damskim głosem), Serbii, może też Mołdawii i Chorwacji. Wiele utworów jednak jest niesamowicie prymitywna - na czele ze zwycięzcą. Nie jestem w stanie zrozumieć, nawet biorąc pod uwagę specyfikę Eurowizji, że taka wyjątkowo mało ambitna piosenka, nie posiadająca sensownego tekstu, mogła wygrać cały konkurs - zwłaszcza dotyczy to poparcia wśród jurorów. Nawet uwzględniając wszelkie kontrowersje związane z głosowaniami z poprzednich lat nie spodziewałem się zwycięstwa akurat tego utworu. Pozytywem na pewno jest to, że Bułgaria po raz pierwszy zwyciężyła, choć nie wiadomo czy zorganizuje konkurs w 2027 roku, ze względu na kłopoty finansowe. 

Odczucia po minionej edycji Konkursu Piosenki Eurowizji mam mieszane. Jestem dumny zarówno z wyniku Alicji, jak i jej występu (pamiętajmy, że czekała ona 6 lat na to, by wystąpić na scenie eurowizyjnej od momentu odwołania edycji z 2020 roku), jednak poziom muzyczny, w tym zwycięzcy (z trudem muszę zaakceptować, że tak głosowano), czy kontrowersje związane z pewnym azjatyckim państwem (dotyczące głosowania czy relacji z reprezentacjami innych krajów) sprawiają, że mam niesmak po tegorocznym konkursie. Oby w przyszłości było lepiej...


Wyniki głosowania finału:


Wyniki głosowania I półfinału:



Wyniki głosowania II półfinału:




Zapis finału:




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

VI Polski Top Radia 357 - przed emisją

VI Polski Top Radia 357 - komentarz

Podsumowanie notowań LP357, Pierwsza Trójka i Tip-Top z 24-25 kwietnia 2026