Moje muzyczne podsumowanie roku 2025

100. Bluszcz – Kolory i klimat                                                                                                                                                  Kilka lat temu bardzo przypadły mi do gustu kompozycje polskiej formacji Bluszcz. Potem było z tym różnie, ale w tym roku ten zespól umieścił na mojej liście trzy utwory. Wiosną były to "Kolory i klimat", które były trzecim singlem z albumu "HOBBY". Jak zwykle Bluszcze wspominają o różnych rzeczach sprzed lat, które ich fascynowały...

99. The Hives – Legalize Living
The Hives to grupa tworząca muzykę w moich klimatach, ale najlepszy ich numer z ostatniego krążka zatytułowanego "The Hives Forever Forever The Hives" znalazł się dopiero na 99. miejscu. Ważne, że jednak weszli do pierwszej setki.

98. Father John Misty – I Guess Time Just Makes Fools Of Us All
Ksywka kojarząca mi się rapersko, długi tytuł i równie długi (bo prawie 8-minutowy) utwór. Tym bardziej zaskakujący, że jest to praktycznie dyskotekowy numer i wydawałoby się, że takie długie kompozycje w tym gatunku nie mają racji bytu. A jednak wyszło całkiem nieźle.

97. Pulp – Spike Island
Przez wiele osób był to bardzo wyczekiwany powrót (nie wydawali nowości od 24 lat). A tutaj pojawił się mocny syntezatorowy numer z charakterystycznym refrenem zostającym długo w głowie. Cały album "MORE" mnie jednak zawiódł, oczekiwałem po nim więcej, ale "Spike Island" to akurat numer wyróżniający się pozytywnie na tyle reszty płyty...

96. Baxter Dury – Schadenfreude
Brzmienie dyskotekowe, ale głos raczej mówiony niż śpiewany i tekst też dość poważny jak na takie granie. Tytułowe "Schadenfreude" oznacza przyjemność z nieszczęścia innej osoby, ale w moim podsumowaniu akurat ten utwór miał szczęście dostać się do pierwszej setki.

95. Łona x Konieczny x Krupa – JEDZIESZ
Dość leciwy kawałek (bo wydany na singlu jeszcze w 2023 roku), ale dopiero w tym roku pojawił się w podsumowaniu. Wszedł na listę w grudniu 2024 roku (jakby wszedł tydzień wcześniej, byłby już w podsumowaniu 2024) i utrzymywał się przez kilka następnych tygodni. Tak jak inne utwory na płycie "TAXI" jest to połączenie hip-hopu i jazzu z tekstem opowiadającym o przeżyciach taksówkarzy.

94. Jack White – Archbishop Harold Holmes
Kolejny dość spóźniony numer, gdyż "No Name" było jednym z ulubionych albumów 2024 roku, co było też widać w poszczególnych notowaniach mojej listy jeszcze w tamtym roku. To mocny gitarowy numer, gdzie Jacek przybiera maskę tytułowego arcybiskupa komentującego religijną retorykę w ironiczny sposób. Numer ten osiągał sukcesy głównie na listach na tym forum (są listy, gdzie radził sobie lepiej niż u mnie).

93. Variete – Księżniczka
"Księżniczka" jest kompozycją wyjętą jakby z lat 80., kiedy coldwave w Polsce przeżywał najlepsze lata. Nie jest to typowy kawałek do stacji radiowych, mamy tutaj do czynienia za to z refleksyjnym, wolnym, elektronicznym utworem opowiadającym o polskich realiach.

92. Lordofon – A może nie?
Po raz pierwszy usłyszałem ten numer na Juwenaliach w Katowicach 25 maja 2024 roku i już wtedy czekałem na studyjną wersję. Pojawiła się ona dopiero po kilkunastu miesiącach na albumie "Niesamowita Trupa Pana Hiroszimy", a w listopadzie także na mojej liście. Luzacka, ale nie banalna hip-hopowa piosenka z elementami rocka. Dla mnie to taka polska wersja Twenty One Pilots.

91. Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie & GDAŃSKI TEATR SYMFONICZNY – Pozytywny mit
Musical "1989" mimo historycznego przesłania zawiera również wiele praw o obecnej rzeczywistości. Początkowo ten numer kojarzący mi się nieco z muzyką ludową nie podobał mi się tak bardzo jak inne utwory z przedstawienia, ale wiosną tego roku w końcu mnie przekonał i wówczas narracja zawarta w tym numerze bardzo pasowała do tamtego okresu w roku. Ale pasuje zawsze, bo zawsze powinna być nadzieja na dobre jutro, na to że znajdzie się ten "pozytywny mit".

90. Kurkus – Tym razem będzie inaczej
Myślałem, że Kurkus to nazwa zespołu muzycznego, a to nazwisko polskiej wokalistki Kamili. Ten wykonawca już raz zaznaczył obecność na mojej liscie w 2023 roku utworem "Sota" i w tym roku po raz drugi właśnie z "Tym razem będzie inaczej". Numer bardzo podobny do tamtego, to też dynamiczna kompozycja w stylu lat 80.

89. Amy Macdonald – Is This What You've Been Waiting For?
Pierwsza zapowiedź najnowszego albumu Amy jest najmocniejszym punktem na jej przeciętnej płycie. Zgrabna piosenka popowa idealna na późną wiosnę z refleksją dotyczącą oczekiwań muzycznych oraz ciekawym teledyskiem z samochodem.

88. Miley Cyrus, Lindsey Buckingham & Mick Fleetwood – Secrets
Kiedyś nie podejrzewano, że aktorka z pewnego młodzieżowego serialu będzie tworzyć tak dojrzałe i dopracowane piosenki. Na edycji deluxe albumu "Something Beautiful" Miley zaprosila do współpracy członków legendarnej kapeli Fleetwood Mac" Lindsey Buckingham i Micka Fleetwooda. Z tego powstał utwór "Secrets", który kojarzy mi się z soft-popowymi balladami z lat 80., kiedy powstało mnóstwo takich wspaniałych utworów.

87. Tekla Goldman – Lekarz z Sopotu
Bardzo nietypowa piosenka wykonywana przez praktycznie nieznaną formację z Otwocka. Mamy tutaj do czynienia z psychodelicznym, garażowym brzmieniem, zwłaszcza pod koniec utworu ("A noce są jak dni" powtarzane kilka razy). Utwór poznałem dość przypadkowo, podczas odsłuchu numerów jednej z niszowych list przebojów z polskimi utworami.
Swoją drogą po ponad roku ten numer ma 429 wyświetleń na youtube, to dowód że jest to naprawdę niszowa piosenka.

86. Flora Fishbach & Jean Reno – Comme Jean Reno
Bardzo francuski utwór, nie tylko jeśli chodzi o jego język, ale też brzmienie: połączenie synthpopu i chanson francaise. No i ten wokal, to chyba nie może pochodzić z innego kraju świata...

85. Kasia Lins – Śmierć w bikini
Covery Republiki śpiewane przez Kasię Lins różnie wypadają, ale "Śmierć w bikini", drugi tegoroczny singiel jest jednym z jaśniejszych punktów projektu "Obywatelka K.L". Utrzymany jest w nieco innej stylistyce niż wspaniały oryginał, wersja Kasi jest bowiem o wiele bardziej zimna, ale również dobrze pasuje do tekstu Ciechowskiego (wczoraj minęła 24. rocznica śmierci).

84. Hidden By Ivy – Home Black
Utworów w stylu lat 80. w tej dziesiątce dużo i "Home Black" również się do nich zalicza. Tym razem jest to nawiązanie do najlepszych czasów nurtu new romantic, ma też elementy industrialu. Na początku bardzo się podoba, ale po pewnym czasie jednak stwierdzam, że nie jest to bardzo oryginalny utwór. Mimo to należy go docenić, zwłaszcza że jest on mało znany, jak zresztą cała twórczość tej polskiej grupy.

83. The Pretty Reckless – For I Am Death
Nic nadzwyczajnego, ale dynamiczne i mocne gitary oraz krzykliwy głos wokalistki już wielokrotnie się sprawdzały. I tutaj też całkiem dobrze wyszło takie połączenie.

82. Norah Jones & John Legend – Summertime Blue
Ładna jazzowa kompozycja idealna zwłaszcza na letnie wieczory, gdy się dopiero ściemnia. I piszę to w momencie, gdy ciemno robi się już przed czwartą... Wokal Norah uroczy, gorszy Johna ale i tak nie psuje on jakoś bardzo tego numeru.

81. Royel Otis – who's your boyfriend
"who's your boyfriend" jest lekką indiepopową piosenką, która mi się trochę kojarzy z "Love Will Tear Us Apart", a przecież przesłanie jest zupełne odmienne od evergreenu Joy Division. Ogólnie grupa tworzy utwory będące połączeniem popu i nowej fali, które mnie zazwyczaj przekonuje. I temu zespołowi w tym numerze się to udało.
Swoją drogą w przeciwieństwie do części tej dziesiątki mamy do czynienia z mainstreamem - nawet przez krótki czas było to w playliście RMF FM.

80. Skunk Anansie – An Artist Is An Artist
Skunk Anansie mieli w mijającym roku najwięcej piosenek na mojej liście, bo aż sześć. Jednak umieścili tylko jeden utwór w pierwszej setce i to dopiero na 80. miejscu. "An Artist Is An Artist" to kompozycja o tym, że mimo presji zewnętrznej artysta nadal pozostaje artystą. Zwraca tutaj uwagę krzykliwy wokal Skin.

79. MGMT – Nothing Changes
MGMT kojarzy mi się zazwyczaj z synthopopową muzyką, na ostatnim albumie postawili jednak na odmienne brzmienia. "Nothing Changes" jest kawałkiem w barokowym stylu z wyraźnie słyszalną sekcją dętą opowiadającym o niemożności zmiany otaczającej rzeczywistości.

78. Sabrina Carpenter – Espresso
Na światowych listach przebojów był to jeden z przebojów lata 2024 roku. Mi się spodobał z kilkumiesięcznym opóźnieniem i na moją listę trafił dopiero pod koniec 2024 roku. A znalazł się już w podsumowaniu 2025 roku. "Espresso" jest połączeniem popu, disco i funku i nawiązuje do najlepszych dokonań tego nurtu. Tytuł świetnie pasuje do tego kawałka, tak jak espresso jest on energetyczny i nie można się od niego oderwać.

77. Franz Ferdinand – Build It Up
"Build It Up" to kompozycja opowiadająca o potrzebie wspólnych relacji międzyludzkich. Jest to jeden z utworów z płyty "The Human Fear", charakteryzujący się chóralnym refrenem. Wydana została również nieco odmieniona wersja z Johnnym Marrem.

76. The Last Dinner Party – The Scythe
Na 76. pozycji drugi singiel z albumu "From The Pyre" zespołu The Last Dinner Party, czyli "The Scythe". Pierwsza zwrotka tej piosenki jest powolna, stopniowo jednak narasta napięcie by uderzyć w refrenie. Utwór traktuje o rozstaniu się z ukochaną osobą i akceptacji tego faktu.

75. Bruce Springsteen – Sunday Love
W tym roku Bruce Springsteen postanowił opublikować kilkadziesiąt nagrań z różnych okresów jego kariery. Jednym z numerów, które odniosły największy sukces jest "Sunday Love" - piosenka kojarząca się z muzyką filmową (konkretnie z amerykańskimi filmami romantycznymi), a także brzmieniami lat 60. Początkowo była to jedna z wielu przeciętnych kompozycji Bossa, ale po tym jak w Katowicach usłyszałem na 192. notowaniu LP357 (wtedy była na miejscu pierwszym po raz drugi), zaczęła mi się podobać.

74. The Lemon Twigs – They Don't Know How To Fall In Place
A to jest utwór wręcz wyjęty z lat 60. i jakbym nie wiedział, że to nowy numer, stawiałbym na tę dekadę kojarzoną z nagraniami The Beatles czy The Beach Boys. Nic tutaj nie brzmi jak lata dwudzieste XXI wieku, a wszystko wskazywałoby na znacznie wcześniejsze czasy. Szczególnie podoba mi się instrumentalny mostek, kojarzący mi się z niektórymi dokonaniami wyżej wspomnianych grup.

73. metro – Na balkonie
Nazwa zespołu może się kojarzyć z legendarnym musicalem z początku lat 90., gdzie grali m.in. Edyta Górniak i Robert Janowski. Jednak zespół metro o którym tutaj mowa to zupełnie inny projekt. Ich kariera muzyczna rozpoczęła się pod koniec 2024 roku utworem "Na balkonie" będącym post-punkową kompozycją promowaną zwłaszcza przez odbudowującą się powoli Trójkę (była tam przez kilkadziesiąt tygodni na obecnej liście przebojów i dotarła tam na miejsce pierwsze). To mocny początek kariery i kolejne single potwierdzają, że może to być znacząca formacja na polskiej rockowej scenie.

72. Krzysztof Zalewski – O deszczu
"O deszczu" jest obrazem apokalipsy i różnych reakcji na nią. Zwrotki obrazują chaos występujący w społeczeństwie w tej sytuacji, a refren jest prosty i ma zupełnie odmienny nastrój. Traktuje on, jak można się spodziewać, o miłości. Świat się wali, ale lepiej i tak zawsze być blisko i się kochać. Utwór spodobał mi się pod koniec sierpnia, gdy usłyszałem na finałowym koncercie Męskiego Grania.

71. Nation Of Language – Inept Apollo
"Inept Apollo" to synthpopowy utwór wydany przez wytwórnię Sub Pop, znaną z promowania kilka dekad temu zespołu Nirvana. Przebojowy kawałek rodem z lat osiemdziesiątych dwudziestego wieku z charakterystycznymi syntezatorami.

70. Simple Minds – Your Name In Lights
Pod koniec 2024 roku został opublikowany film o grupie Simple Minds "Everything Is Possible", w którym pojawił się nowy utwór pt. "Your Name In Lights". Nawiązuje on do początków ich kariery z końca lat siedemdziesiątych - słychać syntezatory, które były elementem charakterystycznym dla następnej dekady. Ale w 2025 roku takie brzmienie nadal się nie zestarzało i brzmi świeżo.

69. Hot Chip – Devotion
Hot Chip w tym roku postanowili zebrać ich dotychczasowe utwory w kompilacyjny album "Joy In Repetition". Pojawiła się tam też nowa kompozycja - "Devotion". Numer ten jest połączeniem alternatywnego pop-dance'u z którego Hot Chip są znani oraz syntezatorowych, nowofalowych brzmień lat 80. "Devotion" to bardzo pozytywny i energiczny numer.

68. Kuban, Favst & Zalia – kyoto
Rok 2025 był dla Julii Zarzeckiej bardzo udany. Pojawiła się na kilku radiowych przebojach, ale w każdym utworze była zaledwie gościem. Wielkim przebojem była współpraca Jakuba Kiełbańskiego (Kubana), z producentem Favstem i wspomnianą Julią Zarzecką, czyli Zalią. Utwór "kyoto" to połączenie hip-hopu z syntezatorowymi brzmeniami. Słuchając go wyobrażam sobie, że podróżuję po wielkim japońskim mieście pełnym neonów nocą i gubię się w jego odchłani. Czuć w nim także nostalgię do tego, co kiedyś było - niby brzmienie nieco z lat osiemdziesiątych, ale w tekście pojawiają się nazwy dwóch grup muzycznych, które kojarzą mi się z następną dekadą.

67. Lady Gaga – Abracadabra
Po latach bycia na drugim planie (może poza filmem z Bradleyem Cooperem) w mijającym roku Germanotta znowu miała kilka wielkich przebojów. Zaczęło się jeszcze w 2024 od duetu z Bruno Marsem, a w 2025 roku przyszły dalsze sukcesy. Świat opanowało szaleństwo na punkcie numeru "Abracadabra" będącym pewnym nawiązaniem do najlepszych lat jej kariery (czyli przełomu pierwszej i drugiej dekady tego wieku). I mamy tutaj elementy kojarzące się z Lady Gagą, czyli elektropopowe, energiczne brzmienie oraz ekstrawaganckie występy muzyczne. To wszystko w połączeniu z powrotem mody na tamte czasy musiało dać wielki przebój i tak się stało. Na moją listę trafiło z półrocznym opóźnieniem, ale dotarło na wysoką pozycję.

66. Billy Idol – Still Dancing
Billy Idol numerem "Still Dancing" nawiązał do jego największych dokonań z lat osiemdziesiątych. Brzmi mi podobnie do "Rebel Yell", jednak tytuł nawiązuje do innego przeboju - "Dancing With Myself". To znaczy, że mimo tylu lat Billy jest nadal z nami i wciąż tańczy.

65. Calvin Harris & Clementine Douglas – Blessings
No to tak dla odmiany brzmienie rodem z lat dziewięćdziesiątych, a mianowicie nawiązanie do klasycznego house'u. Calvin Harris niejednokrotnie udowadniał, że potrafi tworzyć naprawdę udane komercyjne hity i "Blessings" jest tego świetnym przykładem. Tego numeru naprawdę świetnie słuchało się w lecie.

64. Fiona Apple – Pretrial (Let Her Go Home)
Od wydania albumu "Fetch The Bolt Cutters" z 2020 roku Fiona Apple nie wydawała nowej muzyki aż do 2025. Wtedy pojawił się utwór "Pretrial (Let Her Go Home)" opowiadający o systemie sądownictwa w USA, gdzie wiele osób trafia do aresztu przed procesem sądowym, kiedy jeszcze nie da się udowodnić winy. Pod względem instrumentalnym jest to bogaty utwór.

63. Miro Kępiński & Krzysztof Zalewski – Szklana góra
"Szklaną górę" w oryginale wykonywał Jacek Kaczmarski. W 2025 roku pojawił się cover tej kompozycji na ścieżce dźwiękowej filmu "Druga Furioza", który utworzyli Miro Kępiński i Krzysztof Zalewski. Słychać, że mamy tutaj do czynienia z utworem z netflixowej produkcji. Podobają mi się jazzowe elementy w utworze, no i tekst napisany przez Kaczmarskiego.

62. Pablopavo i Ludziki – Nikt nikomu nic
Twórczość tej grupy mnie średnio przekonuje, ale "Nikt nikomu nic" ujęło mnie zimnofalowym podkładem muzycznym oraz chwytliwym, a jednocześnie dość niepokojącym refrenem. Ponadto w tym utworze wyczuwam również punkową rytmikę.

61. FKA twigs – Perfectly
Połączenie klubowych klimatów i awangardy muzycznej - to jest właśnie "Perfectly". Ogólnie FKA twigs to współczesna wersja Bjork - postać tajemnicza, niebanalna. Przesłanie tego utworu jest takie, że nie warto dążyć do doskonałości, tylko przyjąć swoją niedoskonałość jako coś idealnego.

60. The Favors – The Little Mess You Made
Po pierwszym przesłuchaniu była to piosenka jak wiele innych. Jednak lubił ją bardzo mój tata. Po kilku następnych razach przekonałem się do tej soft rockowej ballady z ładnymi wokalami FINNEASA i Ashe, które tworzą grupę The Favors. Utwór przypomina numery Fleetwood Mac z lat siedemdziesiątych (np. z albumu "Rumours").

59. Foo Fighters – Today's Song
Utworem "Today's Song" zespół Foo Fighters świętuje 30-lecie ich debiutu. Numer jest zrobiony w ich klasycznym mocnym stylu, choć początek jest w powolnym tempie. Ponadto "Today's Song" to także hołd dla zmarłego kilka lat temu członka grupy, Taylora Hawkinsa.

58. The Black Keys – Man On A Mission
Ostatnio Czarne Klucze nieco eksperymentują ze swoim brzmieniem, jednak najlepszym ich utworem w tym roku było bardziej klasyczne "Man On A Mission". Charakterystyczny dla tego utworu jest przesterowany riff oraz mocna perkusja pojawiająca się w mostku w tej kompozycji.

57. Kazik & Kwartet ProForma – Autoportret
Kazik stworzył utwór z poznańskim Kwartetem ProForma i pojawił się na ich wspólnym albumie "Po moim trupie". "Autoportet" traktuje o relacjach rodzinnych Kazika Staszewskiego i odnosi się do dawnej historii jego rodziny. W przeciwieństwie do większości płyty jest to dosyć energiczna kompozycja, podoba mi się zwłaszcza refren, choć zwrotki też warto docenić.

56. French Police – FRENCH TIPS
Mam skojarzenia stylistyczne z utworem "Nikt nikomu nic" Pablopavo i Ludzików. Nic dziwnego, bo "FRENCH TIPS" chicagowskiej grupy French Police jest podobnie jak polski utwór post punkową minimalistyczną kompozycją. Mimo że to amerykański zespół, cały numer śpiewany jest w języku hiszpańskim, choć nazwa grupy i tytuł utworu może nasuwać jeszcze co innego...

55. The Ting Tings – Dreaming
Ta nazwa kojarzy mi się z dyskotekowym, ale jednak nieco ambitniejszym popem. Natomiast w tym roku zrobili płytę w stylu lat siedemdziesiątych. "Dreaming" brzmi jak nieznany numer formacji Fleetwood Mac z tamtego okresu z solówką gitarową Marka Knopflera.

54. Stereolab – Melodie Is A Wound
"Melodie Is A Wound" łączy wiele gatunków muzycznych - słychać w nim analogowe syntezatory, a pod koniec utworu mamy również jazzowe wstawki. Cały numer jest jednym z najdłuższych na mojej liście w tym roku, ma bowiem ponad siedem minut.

53. Hermanos Gutiérrez & Leon Bridges – Elegantly Wasted
Współpraca ekwadorwsko-szwajcarskiego duetu Hermanos Gutiérrez i soulowego piosenkarza Leona Bridgesa zaowocowała ładnym utworem z latynoamerykańską gitarą i ciepłym głosem. Szczególnie miło się słucha tego w letnie wieczory, które minęły już kilka miesięcy temu... ale i teraz można z przyjemności tego posłuchać.

52. Franz Ferdinand – The Doctor
Grupa Franz Ferdinand wydała bardzo udany album z wieloma błyskotliwymi kompozycjami. Jedną z nich jest niesinglowa dynamiczna piosenka "The Doctor" opowiadająca o lęku przed zmianami życiowymi. Utwór zawiera również syntezatorowe klawisze, co daje nowofalowy klimat, dzięki któremu ten numer bardzo mi się podoba.

51. Earth – Je mi fajn 2
Tuż za pierwszą pięćdziesiątką mamy numer tworzony z dystansem. Jest to czeski raper Earth, którego utwór "Je mi fajn 2" wydany w październiku 2024 roku niesamowicie wpadał w ucho jeszcze w końcówce 2024 roku, a także na początku mijającego roku. Zawiera on ironiczny komentarz na temat życia codziennego narratora.

50. King Gizzard & The Lizard Wizard – Phantom Island
W ostatnich latach ta kapela bardzo dobrze sobie radziła na mojej liście z różnorodnymi numerami. Nie inaczej było z "Phantom Island", które było jednym z pierwszych numerów jeden w tym roku. Numer jest utrzymany w stylu psychodelicznym i ma, jak na Króla przystało, bogatą instrumentację. Zwraca na siebie uwagę na przykład solówka fortepianowa w pewnym momencie.

49. Fontaines D.C. – Before You I Just Forget
Ta grupa podbiła moją listę zwłaszcza w 2024 roku, ale i w 2025 mieli dwa duże przeboje. "Before You I Just Forget" charakteryzuje się takim przytłumionym i tajemniczym brzmieniem. Urok ma też wokal lidera grupy, Griana Chattena.

48. Black Country, New Road – Besties
Nie tak dawno w zespole Black Country, New Road doszło do znaczącej zmiany. Nowym wokalem w tej grupie jest Georgia Ellery, która zastąpiła Isaaca Wooda. "Besties" było pierwszym singlem z albumu "Forever Howlong". Poza tym brzmienie pozostało podobne, dalej tworzą folk rock z barokowymi elementami.

47. Chris Stapleton – Bad As I Used To Be
"Bad As I Used To Be" pojawiło się na ścieżce dźwiękowej do filmu "F1". Jest to połączenie kilku gatunków muzycznych: bluesa, soulu, rocka i country. Mimo, że ten ostatni gatunek średnio mnie przekonuje, spodobała mi się tutaj pojawiająca się w tle gitara. Poza tym zwrócił moją uwagę także wokal Chrisa.

46. Wanda i Banda – Muchołapki
Właściwie to jest utwór pochodzący z lat osiemdziesiątych, gdyż wtedy został nagrany. Jednak nie zmieścił się on na debiutanckim krążku tej formacji z 1984 roku i dopiero po ponad 40 lat pojawił się na wznowionej wersji tego albumu. "Muchołapki" nie ustępują największym przebojom grupy i podobnie jak one, jest to ładna pop-rockowa kompozycja z mocnym damskim wokalem Wandy Kwietniewskiej.

45. Beirut – Tuanaki Atoll
Ten utwór się bardzo długo przebijał na moją listę. Po raz pierwszy usłyszałem go wiosną, potem się przez długi czas trzymał na mojej playliście, aż w końcu we wrześniu wszedł na moją listę. Jest to ładny folkowy kawałek z wyraźnie słyszalnym przez całą piosenkę ukulele, które jest naprawdę urocze. "Tuanaki Atoll" opowiada o mitycznym atollu Tuanaki zaginionym w XIX wieku, gdzie panował nieustanny pokój...

44. Nick Cave & The Bad Seeds – Cinnamon Horses
Album "Wild God" zdecydowanie kojarzy się z 2024 rokiem, ale jeszcze w 2025 roku pojawił się utwór "Cinnamon Horses". Tę kompozycję Nick stworzył w swoim klasycznym stylu. Tak jak zazwyczaj u niego jest duża dawka melancholii, która jest jeszcze potęgowana przez wokal. Kolejny numer jeden w tej dziesiątce.

43. Tame Impala – Loser
Grupa Tame Impala nie po raz pierwszy się pojawiła na mojej liście w 2025 roku, ale w mijającym roku odnosiła największe sukcesy. Jednym z nich jest paradoksalnie utwór zatytułowany "Loser", który opowiada o poczuciu porażki w swoim życiu. Numer jest utrzymany w powolnym tempie i charakteryzuje go też falsetowy wokal.

42. Fisz Emade Tworzywo – Zaćmienie
Ostatnia płyta Fisza Emade Tworzywo raczej mi się nie spodobała. Jest jeden wyjątek: drugi singiel zatytułowany "Zaćmienie". To ponad siedmiominutowa refleksyjna kompozycja z ładną solówką gitarową pod koniec utworu. Można uznać, że ma ona elementy rocka progresywnego z lat siedemdziesiątych.

41. Tame Impala – My Old Ways
"My Old Ways" jest utworem otwierającym "Deadbeat" - najnowszy krążek australijskiej formacji. Rozpoczyna się od wokalu Kevina Parkera na tle jazzowej aranżacji, potem się numer rozpędza i mamy tutaj do czynienia z klubowym utworem dobrym na imprezę. Muszę przyznać, że jest to świetne otwarcie albumu, który w dalszej części staje się jedną z lepszych płyt długogrających tego roku.

40. Grzegorz Turnau & Dorota Miśkiewicz – Utrata / Z duszą na listek
Jeszcze kilka miesięcy temu nie przewidywałem, że nowa twórczość od Grzegorza Turnau tak bardzo będzie mi się podobać. A tutaj się okazuje, że śliczna poetycka płyta Grzegorza przekonała mnie. "Utrata / Z duszą na listek", jak cały album pasuje idealnie na obecną porę roku. Opowiada ona o ulotności tego co nas otacza. Ładny jest również głos Doroty.

39. ZUTA – Zwierciadło
"Zwierciadło" to numer kojarzący mi się z kompozycjami Izabeli Trojanowskiej czy Maanamu z lat osiemdziesiątych. Do tego jeszcze elementy nowoczesnego indie i charakterystyczny wokal Zuty Lipowicz i materiał na przebój przynajmniej na mojej liście gotowy.

38. ROSALÍA, Björk & Yves Tumor – Berghain
Pod koniec roku bardzo zaskoczyła mnie ta kompozycja. Po pierwszym przesłuchaniu było to coś bardzo dziwnego, potem spodobało mi się, ale typowy utwór z list przebojów to nie jest. "Berghain" rozpoczyna się od operowego śpiewu w języku niemieckim, następnie pojawia się ROSALÍA śpiewająca po hiszpańsku, potem wchodzi dziewczyna z Islandii w swoich klimatach, a pod koniec utworu mamy jeszcze elektroniczny fragment z wulgaryzmem, gdzie pojawia się Yves Tumor. Tytuł utworu odnosi się do berlińskiego klubu techno. Kompozycja jedyna w swoim rodzaju.

37. The Cure – And Nothing Is Forever
"And Nothing Is Forever" miało u mnie bardzo dobre wyniki w pojedynczych notowaniach, tutaj jest nieco słabiej, bo znalazło się na pozycji 37. Utwór odnosi się do ulotności życia, że nic nie trwa wiecznie. Nie wyróżnia się co prawda na tle całego cudownego albumu The Cure z 2024 roku, ale i tak jest to świetny numer. Wszedł on co prawda jako ostatni z płyty na moją listę, lecz jak widać się udało w ogóle wejść.

36. Lordofon – Mała śmierć
Grupa Lordofon jest znana z połączenia rocka i hip-hopu. Tutaj zespół zmienił nieco swoje brzmienie i poszedł w "Małej śmierci" w stronę pop-rocka. Piosenka opowiada o uczuciu bliskości z drugą osobą, tak intensywnej (bliskości, nie osoby), że człowiek przeżywa "małą śmierć". Bardzo miło się tego słuchało na początku tegorocznych wakacji.

35. Franz Ferdinand – Everydaydreamer
Jak to zwykle na mojej liście bywa w przypadku udanych albumów najpierw wchodzą single, a potem inne piosenki. Tak było z Franz Ferdinand, w przypadku których "Everydaydreamer" weszło na listę jako pierwszy niesinglowy utwór z "The Human Fear". Swoją tematyką numer wkomponowuje się w koncepcję płyty i opowiada o człowieku, który bardzo często zanurza się w swoich myślach i marzeniach. Piosenka jest indie-rockowym utworem z syntezatorowymi elementami. Była u mnie na miejscu pierwszym.

34. The Cure – I Can Never Say Goodbye
Natomiast z "I Can Never Say Goodbye" dość długo zwlekałem (weszło jako przedostatnie z "Song Of A Lost World" - ostatni był utwór, który jest w podsumowaniu na miejscu 37.). W tej balladzie wyróżnić mogę przewijający przez cały utwór nastrojowy fortepian, który jest cechą charakterystyczną. Co ciekawe, mimo smutnej tematyki (utrata bliskiej osoby), ta kompozycja była na mojej liście w okresie wakacyjnym i bywała wtedy na wysokich pozycjach.

33. Franz Ferdinand – Night Or Day
"Night Or Day" było drugim singlem z "The Human Fear", który ukazał się jeszcze w 2024 roku, ale na początku mijającego roku leciał u mnie często w moich słuchawkach. Ten numer ma optymistyczną wymowę, jest energetyczna, zawiera ciekawe partie basu i fortepianu. Mimo różnych trudności trzeba się cieszyć zawsze, w nocy i za dnia.

32. Turnstile – SEEIN' STARS
Turnstile jest jednym z moich odkryć tego roku, choć grupa ta w tym roku wydała już swój czwarty album. Zazwyczaj Turnstile tworzą utwory w stylu hardcore, ale "SEEIN' STARS" to typowa rockowa kompozycja z uwodzicielskimi riffami gitarowymi. Będzie jeszcze jeden utwór z tego bardzo dobrego albumu.

31. Wolf Alice – The Sofa
"The Sofa" to minimalistyczny utwór składający się głównie z delikatnego i ładnego fortepianu oraz równie uroczego damskiego głosu. Traktuje o tym, że trzeba akceptować swoje życie takim jakim jest i nie dążyć za wszelką cenę do ambitnych celów. Nie doceniłem tego utworu wystarczająco, gdy był na mojej liście, ale w podsumowaniu rocznym zrekompensowałem ten fakt i "The Sofa" pojawiła się tuż za pierwszą trzydziestką.

30. Garbage – There's No Future In Optimism
"There's No Future In Optimism" łączy rock alternatywny z elektroniką, jak zresztą inne utwory tej grupy. Cały numer ma w sobie jakiś wyjątkowy klimat, szczególnie podoba mi się końcówka refrenu, gdzie jest "Future, future, love, love, future", zresztą zwrotki też są ładne. Mimo, że tytuł brzmi pesymistycznie, przesłanie tej kompozycji wcale takie nie jest.

29. Chappell Roan – The Subway
Nagranie "The Subway" odkrycia zeszłego roku może nie przebija "Good Luck, Babe!", ale i tak jest to bardzo dobry utwór. Kojarzy mi się z łagodnymi poprockowymi utworami z lat dziewięćdziesiątych, a dokładnie z zespołami, w których liderem była kobieta (np. The Cranberries). Numer jest o przypadkowym spotkaniu byłego partnera w metrze. Bardzo zwrócił na siebie uwagę nietuzinkowy teledysk. Ciekawa jest także końcówka utworu, gdzie Chappell wielokrotnie powtarza "She's got, she's got away"

28. Black Country, New Road – Happy Birthday
Nowa odmiana Black Country, New Road podoba mi się nieco mniej, niż wcześniejsza z męskim wokalem. Jednak i tutaj mamy do czynienia z niezłymi utworami, jak chociażby "Happy Birthday". Jest to powolna piosenka typowa dla tej grupy (połączenie alternatywnego rocka i folku z barokowymi elementami) opowiadająca o poszukiwaniu sensu w życiu. Ten numer był u mnie dość długo na liście, bo 12 tygodni i dotarła do miejsca drugiego.

27. Lena Piękniewska & Sinfonia Varsovia – Niewarszawa
Nieznana mi wcześniej piosenkarka Lena Piękniewska wraz z zespołem Simfonia Varsovia wydała pod koniec 2024 roku piękny utwór o utraconym mieście. Złapała mnie jednak dopiero 31 lipca następnego roku, dzień przed kolejną rocznicą rozpoczęcia Powstania Warszawskiego, gdy usłyszałem ten utwór w Radiu 357. "Niewarszawa" jest podróżą po przedwojennej Warszawie, która w okresie II wojny światowej niemal całkowicie zniknęła z powierzchni ziemi, a po wojnie miejscami stała się zupełnie innym miastem. Do tego jeszcze piękny wokal Leny i ta orkiestra...

26. Nine Inch Nails – As Alive As You Need Me To Be
Na 26. pozycji coś co nazywam "agresywną elektroniką". Grupa powróciła do wydawania nowych singli po pięciu latach przerwy. Numer powstał do filmu "Tron", do którego zresztą nagrali całą ścieżkę dźwiękową. Tytuł utworu jest bardzo pokręcony, łatwo się pomylić wpisując go (no ale powyżej jest akurat prawidłowy), ma bowiem osiem krótkich wyrazów. Bardzo szybko mnie to w lipcu chwyciło i weszło na miejsce pierwsze, ale dość szybko (po 9 tygodniach) wyleciało z listy.

25. Kasia Lins – Przyznaję się do winy
Na tym albumie są lepsze i gorsze covery kompozycji Ciechowskiego. "Przyznaję się do winy" należy do tych pierwszych. Zachowało charakter kultowego utworu Obywatela G.C. nie tylko w tekście, ale także w aranżacji. Warto docenić elektroniczne wstawki pomiędzy poszczególnymi fragmentami piosenki.

24. Kazik & Kwartet ProForma – Toruń
Drugie miasto w tej dziesiątce, tym razem takie, które nadal istnieje. Z Torunia pochodzi żona Kazika Staszewskiego, więc prędzej czy później Kazik musiał stworzyć kompozycję o tym mieście, z którymi wiąże go mnóstwo wspomnień. Sporo miast w Polsce ma piosenki oddające jego charakter, więc w 2024 roku (bo to wtedy ukazał się album "Po moim trupie", gdzie pojawił się opisywany numer) takiego utworu doczekała się z miejscowość z niesamowitym klimatem i historią...

23. Fontaines D.C. – It's Amazing To Be Young
Szał na tę formację był u mnie w 2024 roku, ale i w mijającym wydała dwa świetnie utwory. Pierwszym w kolejności jest "It's Amazing To Be Young", które ukazało się 21 lutego 2025 roku. Jest ono pogodnym indie rockowym numerem, dość podobnym do wielkiego hitu mojej listy z 2024 roku - "Favourite" opisującym zalety młodego wieku, takie jak nadzieja i wolność. Dobrze wpasował się w przełom zimy i wiosny, gdy ten utwór był na mojej liście wysoko.

22. Lady Gaga – The Dead Dance
Pierwsze skojarzenia z tą kompozycją to filmy czy seriale w mniejszym lub większym stopniu związane z Halloween i ogólnie to amerykańskie święto. Z jednej strony jest to mroczny i dość niepokojący numer, z drugiej ma chwytliwy refren i elektroniczny bit typowy dla twórczości Lady Gagi, która ma za sobą bardzo udany rok (wydała ona płytę "MAYHEM", która się dobrze przyjęła). "The Dead Dance", wydane na początku września jest najlepszym jej tegorocznym dokonaniem.

21. Grzegorz Turnau & Dorota Miśkiewicz – Gdybyś
Mieliśmy już w tej dziesiątce warszawski utwór, następnie toruński, czas więc na krakowski. "Gdybyś" świetnie wkomponowuje się w koncepcję albumu "Szósta godzina" i ma zimowy, ale jednocześnie taki przyjemny klimat, w którym bardziej dostrzegalne są zalety tej pory roku. Generalnie cała kompozycja jest rozważaniem "co by było, gdyby...", które już podejmowało wielu artystów. No i jeszcze warto zwrócić uwagę na wokalizę jazzową Doroty Miśkiewicz.

20. Daria ze Śląska – Trudno jest być sobą
"Trudno jest być sobą" to introspektywny numer, gdzie Daria Ryczek-Zając podejmuje tematykę poszukiwania własnej tożsamości. Co ciekawe, tak jak ja, Daria jest absolwentką historii na Uniwersytecie Śląskim. Generalnie cała siła tego utworu leży w tekście tej piosenki. Na mojej liście był to przebój, 2 tygodnie na miejscu pierwszym. Zajmowała również pierwsze miejsca na niektórych radiowych listach.

19. Dżem – Dusza
Drugi z rzędu śląski akcent. Singiel "Dusza" jest powrotem zespołu po 15-letniej przerwie, tym razem z nowym wokalistą Sebastianem Riedlem, synem legendarnego Ryszarda. Ukazał się w połowie kwietnia tego roku i od razu polubiłem go. Już w swoim drugim tygodniu wszedł na miejsce pierwsze. Wokal młodego Riedla jest podobny do jego ojca. Muzycznie jest to typowy dla twórczości tej grupy blues rock.

18. Grzegorz Turnau – Szósta godzina
"Szósta godzina" to tytułowy utwór z najnowszego albumu Grzegorza Turnau, który pojawił się we wrześniu. O ile cała płyta jest powolna, tak opisywany numer jest bardziej żwawy i radiowy. Odnosi się do pory dnia, gdzie wszystko zwalnia, a człowiek może odpocząć. Przez długi czas tytuł brałem dosłownie, a tu się okazuje, że chodzi o szóstą godzinę od świtu (słyszałem to w wywiadzie na youtube). Turnau odnosi się w jednej ze zwrotek do utworu "Lipstick On The Glass" grupy Maanam. Na mojej liście "Szósta godzina" była krótko, bo zaledwie 6 tygodni, a spodobała mi się dopiero po wylocie i przesłuchaniu całego albumu, który jest naprawdę cudowny.

17. Turnstile – NEVER ENOUGH
Na 32. pozycji pojawił się łagodniejszy numer grupy Turnstile, a na 17. miejscu nieco bardziej agresywny, ale też bardzo przystępny. Tytułowy utwór z tegorocznego albumu Turnstile to połączenie punk-rocka, grunge'u i shoegeaze. Polubiłem tą kompozycję głównie ze względu na przebojowy refren składający się z tytułu utworu i zarazem całej płyty. "NEVER ENOUGH" weszło zaledwie na 6. pozycję na mojej liście, ale była na niej aż przez 15 tygodni.

16. Bluszcz – Szanowny Panie
Wszystkie utwory tego zespołu brzmią bardzo podobnie do siebie, dlatego wyróżnia je głównie warstwa tekstowa. "Szanowny Panie" to krytyka współczesnego dziennikarstwa, które jakie jest, każdy widzi. Są skojarzenia z "Buenos Aires" Manamu ("Szanowny Panie Dziennikarzu" u Bluszczy brzmi podobnie do "Serdecznie witam Panie Dziennikarzu") i "Białą flagą" Republiki ("Gdzie oni są, gdzie są twoi przyjaciele?"). Kompozycja dotarła u mnie do pierwszego miejsca, stając się drugim ich numerem jeden po "Gepardzie" w 2020 roku.

15. KNEECAP & Paul Hartnoll – Sayõnara
Lubię poznawać nowe brzmienia i "Sayõnara" to jest numer, który nigdy w historii mojej listy nie ma swojego odpowiednika. To rave'owy numer, dość podobny do The Prodigy, ale w zwrotkach pojawia się rap, dodatkowo w języku irlandzkim. Należy też wspomnieć, że zespół KNEECAP jest znany z krytycznego stosunku do pewnego państwa na świecie prowadzącego wojnę na wielu festiwalach, na przykład na OFF Festivalu. Bardzo dziwna kompozycja, u mnie szybko, bo już w swoim drugim tygodniu na liście, weszła na miejsce pierwsze, a potem spadła po 7 tygodniach pobytu w notowaniach. Ale w podsumowaniu końcoworocznym jakoś znalazła się w drugiej dziesiątce, przede wszystkim ze względu na unikalność i to, że naprawdę można się do tego utworu pogibać.

14. Armia – Wołanie
Na początku 2025 roku chwycił mnie zimny i ponury album polskiej grupy Armia pt. "Wojna i pokój", a zwłaszcza utwór "Wołanie", który był też o dziwo przez 3 tygodnie na LP357. U mnie natomiast poszło mu zdecydowanie lepiej, bo wypadł po 12 tygodniach, po drodze zaliczając miejsce pierwsze. Dobrze się wpasował w okres chłodów i ciemności za oknem. Muzycznie jest to dość ciężki utwór z charakterystycznym wokalem lidera grupy, Tomka Budzyńskiego.

13. Jerzy Rogiewicz & Bartłomiej Topa – BEZ ANDRZEJA
Dniem, które będę pamiętał na długo był 17 września 2025 roku. Wtedy na Netflixie pojawił się drugi sezon polskiego serialu komediowego pt. "1670". W scenie początkowej pojawił się numer, który od tego czasu nie może mi wyjść z głowy. Nuciłem "Ależ piękna jest, Adamczycha bez Andrzeja". To taki typowy poprawiacz humoru. Bardzo mnie zaskoczyło dodanie tego niezwykle przebojowego kawałka przez redakcję Radia 357 do propozycji Listy Piosenek. Tydzień później wszedł od razu na miejsce pierwsze i ten sukces powtórzył dzień później na mojej liście. Jest to jeden z debiutów na miejscu pierwszym w tym podsumowaniu (drugi będzie w top 10). "BEZ ANDRZEJA" to również najkrótszy numer na mojej liście... może nie tylko w 2025 roku, ale ogólnie. Nie był jednak długo, bo 9 tygodni, ale i tak jeszcze bardzo długo się będzie o tym pamiętać. O śpiewie Jana Pawła (czyli Bartłomieja Topy) i o odgłosie spadania na widły w pewnym momencie utworu.

12. Florence + The Machine – Everybody Scream
Nowy album Florence + The Machine jest dla mnie zawodem, ale kilka numerów mi się spodobało, zwłaszcza tytułowy, który zresztą został pierwszym singlem pod koniec sierpnia. Numer utrzymany jest w typowej dla brytyjskiej grupy stylistyce, czyli indie rock ze sporą energią głównie za sprawą niezwykle charyzmatycznej Florence Weich. Najbardziej zwraca uwagę krzykliwe śpiewanie tytułu utworu w refrenie. Długo w pierwszej dziesiątce i ogólnie na liście, ale dotarł zaledwie do 3. miejsca.

11. King Gizzard & The Lizard Wizard – Deadstick
Grupa King Gizzard & The Lizard Wizard w tym roku zasłynęła głównie usunięciem całej pokaźnej dyskografii z serwisu streamingowego Spotify, nad czym mocno ubolewam. Zwłaszcza, że cały czas wydają tak udane krążki, jak tegoroczne "Phantom Island". "Deadstick" było drugim singlem wydanym w połowie kwietnia 2025 roku (to był mocny okres w muzyce, opisywany numer pojawił się w tym samym czasie co m.in. utwór "Dusza" i te dwie kompozycje ze potem ze sobą na mojej liście rywalizowały i ostatecznie Król wygrał tę rywalizację). To energiczna kompozycja, poprawiająca mi humor, ale tytuł odnosi się do sytuacji, w której pilot samolotu jest zmuszony do awaryjnego hamowania ze względu na awarię śmigła. Duży hit na mojej liście, który był 3 razy na pozycji pierwszej.

10. Depeche Mode – In The End
W 2023 roku Depesze wydali cudowny album "Memento Mori", z którego była większość płyty. Myślałem, że w 2025 roku już nic się nie ukaże od nich i że wydawnictwo z 2023 będzie ich ostatnim tchnieniem. A jednak, 24 października mijającego roku pojawił się singiel "In The End" nagrany na potrzeby koncertowego albumu "Memento Mori: Mexico City" i filmu "Depeche Mode: M". Nie jest to ich najlepsza kompozycja, ale warto docenić, że wciąż tworzą tak Dobrą Muzykę. Od dwóch miesięcy na mojej liście w top 10, ale póki co nie weszli na miejsce pierwsze i jest to najwyżej notowany numer, który nie był na tej pozycji.

9. Tame Impala – Dracula
Pierwszy singiel z tegorocznej płyty Australijczyków ("End Of Summer") początkowo mi się nie podobał, dopiero po kilku miesiącach pojawił się u mnie. Drugi, "Loser" szybko mnie chwycił, ale i tak to nic przy "Draculi", czyli trzecim ujawnionym utworze pod koniec września. Zawiera on wyraźne odniesienia do tytułowego wampira zarówno w muzyce, jak i tekście. No i wokal Kevina też świetnie pasuje do tego niesamowicie mrocznego utworu. Czasowo też się udało idealne wpasować w jesienno-zimowy okres, kiedy przez większość doby za oknem jest ciemno. Poza tym "Dracula" zawiera też fajny pulsujący rytm, co pozwoliło na szybkie wejście na listę, a potem na pozycję pierwszą. Bardzo udany rok dla Tame Impala.

8. Foo Fighters – Asking For A Friend
W tym samym dniu co utwór z miejsca 10. słyszałem po raz pierwszy drugi w 2025 roku utwór Foo Fighters - "Asking For A Friend". Jest to mocna kompozycja w typowej dla nich grunge'owej stylistyce. Szczególnie przebojowy jest z refren z niepokojąco wyśpiewywaną przez Dave'a Growla frazą "What is real" I'm asking for a friend" oraz jego krzykiem "THIS IS THE END". W każdym bądź razie od razu mnie ten numer złapał i w połowie listopada był już na miejscu pierwszym, pozostając na nim przez 4 tygodnie.

7. Wiraszko – Dwie wieże
Kolejny utwór z końcówki roku, tym razem jest to polska piosenka podejmująca tematykę osobistych wspomnień Michała Wiraszki, który w 2025 roku postanowił pod swoim nazwiskiem nagrać album "Tak młodo się nie spotkamy". Oczywiście podobają mi się tutaj zwrotki, gdzie Michał wymienia kolejne wspomnienia z lat dziewięćdziesiątych poprzedniego wieku i początków obecnego. Choć jestem trochę młodszy, z niektórymi się sam utożsamiam. Dodatkowo jeszcze numer odwołuje się do nowej fali, nie zawsze w Polsce się to udaje, ale Wiraszce wyszło to bardzo dobrze. Ciekawy jest też animowany teledysk, skoordynowany z tekstem utworu. W ostatnich tygodniach u mnie rywalizowało to z "Asking For A Friend" i udało się być dwa razy na szczycie listy.

6. Hey – Bezruch
W ostatnich latach Kasia Nosowska często pojawiała się z nowymi kawałkami, jednak były to albo solowe produkcje, albo występowała gościnnie u innych artystów. A tutaj niespodziewanie pod koniec czerwca pojawił się numer grupy Hey powstały z myślą o letniej trasie koncertowej. "Bezruch" jest melancholijną i rockową (co się chwali, bo Nosowska w ostatnim czasie często wchodziła mocno w elektronikę) piosenką. Emocjonalny tekst jest wyśpiewywany z wyjątkową mocą w głosie Kasi. Nic więc dziwnego, że w lipcu i sierpniu bardzo często słuchałem tej kompozycji, która okupowała u mnie podium i była 3 tygodnie na miejscu pierwszym.

5. Mery Spolsky – Marysia Kowalska
Konkurentką zespołu Hey w minione wakacje była Marysia Kowalska, czy jak kto woli Mery Spolsky. W poprzednim zdaniu w każdym razie podałem najpierw tytuł utworu, a potem jego wykonawcę. Numer opowiada o zmianie własnej tożsamości i poszukiwaniu prawdziwej siebie. Niesamowicie przebojowy utwór z bardzo chwytliwym i dobrze napisanym refrenem. W tej sytuacji musiał się stać jednym z hitów wakacji i tak się rzeczywiście stało, zajmując w ich podsumowaniu drugie miejsce. Oczywiście następny numer jeden, tym razem dwukrotny. Chyba najlepsza kompozycja Marysi w całym jej dorobku.

4. Franz Ferdinand – Hooked
Natomiast zima należała do brytyjskiej kapeli Franz Ferdinand, a zwłaszcza do trzeciego singla z "The Human Fear", czyli "Hooked". Już sam tytuł mówi bardzo dużo, a że to są moje klimaty muzyczne, to nic dziwnego, że już po pierwszym przesłuchaniu weszło mi do głowy, z której potem przez pewien czas nie mogło wyjść. I w efekcie 18 stycznia zadebiutowało od razu na miejscu pierwszym, a potem jeszcze przez kolejne 2 tygodnie tam było. Cały utwór oparty jest na niesamowicie wciągającym elektronicznym motywie, do którego świetnie się tańczy.

3. Kasia Lins – Zasypiasz sama
Na najniższym stopniu podium znalazł się najwyżej notowany cover w tegorocznym zestawieniu. To Kasia Lins, która odświeżyła jeden z mniej znanych utworów Obywatela G.C., ale zawierający charakterystyczny motyw wykorzystany w reklamie pewnych książek w latach 90. Kasia świetnie i po swojemu zinterpretowała poetycką kompozycję opowiadającą o samotności i pragnieniu bycia z ukochaną osobą. Z projektu "Obywatelka K.L." akurat pierwszy singiel, czyli ten opisywany, zawiera według mnie wyraźnie słyszalny pierwiastek Ciechowskiego. Wrzesień i październik należał do niej, 4 razy była na miejscu pierwszym i jeszcze kilkukrotnie na niższych stopniach podium. I tutaj jest także w pierwszej trójce.

2. The Cure – Drone:Nodrone
Zalety albumu The Cure z 2024 roku wypisywałem na tym forum i w innych miejscach w internecie bardzo wiele razy. Trzeba powiedzieć, że KAŻDY JEDEN utwór z tego krążka był u mnie na liście. Na początek weszły oczywiście single, a potem pozostałe numery. "Drone:Nodrone" pojawiło się u mnie w lutym, gdy wyleciały "A Fragile Thing" i "All I Ever Am", a "Alone" jeszcze robiło całkiem wysokie pozycje. Już podczas pierwszych podsłuchów "Songs Of A Lost World" ta kompozycja zwróciła na mnie uwage. Jest to inny numer, niż pozostałe, bardziej żywy, zawierający elementy elektroniczne. Z jednej strony wyczuwalna jest mroczna atmosfera, z drugiej słychać materiał na przebój przynamniej w rockowo-alternatywnych stacjach. Jednak ta piosenka takim hitem się niestety nie stała... No ale u mnie odnosiła świetne wyniki, roczpoczynała swoją karierę od miejsca drugiego i tydzień później zanotowała awans o jedną pozycję, a przez trzy następne notowania tkwiła w bezruchu. Co ciekawe, "Drone:Nodrone" jest w tegorocznym podsumowaniu wyżej niż "Alone" w 2024 (było na trzecim miejscu).

1. Yantimer & Gverilla – Tranzystory
Wydawało by się, po nazwach wykonawców, że nie jest to coś, co było by utworem roku. Ale to tylko złudzenia. "Tranzystory" są wyraźnym nawiązaniem do lat osiemdziesiątych, gdy popularność zdobywały sprzęty elektroniczne, które z dzisiejszego punktu widzenia mogą się wydawać bardzo archaiczne, a wtedy były szczytem techniki. Lubiński duet Yantimer & Gverilla (Jan Taraszkiewicz i Mateusz Kochaniec) inspirował się albumem Krzysztofa Krawczyka "Niki w świecie techniki", a zwłaszcza utworem "Tranzystory, tranzystory", z którego został zaczerpnięty fragment refrenu, z tym, że u Krawczyka był "telewizor, magnetofon, kalkulator i gramofon", a Yantimer zmienił kalkulator na syntezator. W połączeniu z house'owym motywem oraz rapowanymi zwrotkami Kochańca dało to utwór, który natychmiast mi się spodobał i który ma naprawdę bardzo dużo walorów muzycznych. Zwróciła mnie uwagę także okładka singla, stylizowana na stary numer dziennika "Kurier Lubelski".
U mnie debiut na czwartym miejscu 7 czerwca w notowaniu 562, tydzień później miejsce drugie, a następnie trzykrotne miejsce pierwsze, a pod koniec września przebój wakacji. W tym roku najdłuższy staż na liście, choć były większe w historii mojej listy - 18 tygodni. No i najważniejsza rzecz - Przebój Roku 2025.
I jeszcze jedna ciekawostka. Chat GPT, z którego korzystam przy tworzeniu tekstów (on pełni funkcję tylko pomocniczą, teksty tworzę samodzielnie) wypisał mi takie coś:
Cytat:Singiel zdobył również uwagę słuchaczy — pojawił się w notowaniu muzycznym MyCharts.pl, co pokazuje, że mimo retro‑tematyki potrafi trafić do współczesnej publiczności.
I obok odnośnik... do 562. notowania mojej listy.
Tak czy siak, na listach chyba nawet na tym forum sukcesu (poza oczywiście moją) nie było. Ale znam listy, gdzie też był ten numer.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Lista Piosenek Radia 357 - notowanie 235. z dnia 24.04.2026 - komentarz

Notowanie "0" Listy Przebojów Programu Trzeciego (17.04.1982)